Nowy rozdział. Psychosomatyka i zarządzanie trafiają na UMCS
Waldemar Ferschke rozpoczął zajęcia na Wydziale Ekonomicznym UMCS. Temat kursu łączy psychosomatykę, coaching i zarządzanie zespołem, pokazując studentom, że skuteczne przywództwo zaczyna się od rozumienia człowieka.
WYDARZENIABIZNES
Waldemar Ferschke, Bartłomiej Piech
10/14/20264 min read


Nowy rozdział. Psychosomatyka i zarządzanie trafiają na UMCS
Dzień Edukacji Narodowej ma w tym roku dla mnie trochę inne znaczenie niż zwykle. Rozpocząłem właśnie pracę jako wykładowca akademicki na Wydziale Ekonomicznym UMCS, gdzie prowadzę zajęcia dla studentów III roku Zarządzania. Temat kursu brzmi: „Wykorzystanie psychosomatyki i narzędzi coachingowych w zarządzaniu zespołem”.
To dla mnie ważny moment, bo spotykają się tu dwa światy, z którymi jestem związany od lat. Z jednej strony biznes, zarządzanie, odpowiedzialność i praca z zespołami. Z drugiej — człowiek, jego emocje, stres, sposób reagowania i to, co dzieje się z nim wtedy, kiedy przez długi czas funkcjonuje pod presją.
I właśnie to połączenie chcę pokazać studentom.
Zarządzanie nie zaczyna się od tabeli w Excelu
W zarządzaniu bardzo łatwo skupić się na tym, co mierzalne. Cele, budżety, terminy, efektywność, KPI, zakresy odpowiedzialności. To oczywiście ważne elementy pracy menedżera. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zapominamy, że wszystkie te procesy są realizowane przez ludzi, a ludzie nie działają jak maszyny.
Każdy z nas przychodzi do pracy z określonym poziomem energii, napięcia, doświadczeń i emocji. To wpływa na sposób, w jaki słuchamy, podejmujemy decyzje, reagujemy na konflikt i komunikujemy się z innymi. Lider również nie stoi poza tym systemem. Jego stan bardzo często wpływa na sposób funkcjonowania całego zespołu.
Dlatego interesuje mnie nie tylko pytanie: jak zarządzać ludźmi? Równie ważne jest dla mnie pytanie: z jakiego stanu zarządza człowiek, który ma prowadzić innych?
Po co studentom zarządzania psychosomatyka?
Psychosomatyka pozwala patrzeć na człowieka szerzej. Nie oddzielać ciała od psychiki, emocji od zachowania, stresu od sposobu funkcjonowania. W praktyce biznesowej ma to bardzo konkretne znaczenie.
Jeżeli lider przez długi czas działa w napięciu, może szybciej się irytować, gorzej słuchać, częściej reagować automatycznie albo mieć większą potrzebę kontroli. Jeśli tego nie zauważa, może uznać, że problem leży wyłącznie w zespole, pracownikach albo organizacji.
Dopiero kiedy zaczyna rozpoznawać własne reakcje, pojawia się przestrzeń na bardziej świadome działanie.
I właśnie tego chcę uczyć: nie diagnozowania siebie i innych, ale zauważania zależności. Rozumienia, że sposób, w jaki funkcjonujemy, ma wpływ na to, jak zarządzamy.
Narzędzia coachingowe nie są po to, żeby mówić ludziom, jak mają żyć
Drugim ważnym elementem zajęć są narzędzia coachingowe. To pojęcie bywa czasem nadużywane, dlatego zależy mi na bardzo praktycznym podejściu.
Dla mnie coaching w zarządzaniu to przede wszystkim umiejętność zadawania pytań, słuchania i budowania odpowiedzialności po stronie pracownika. Lider nie zawsze musi natychmiast podawać rozwiązanie. Czasem znacznie lepszym ruchem jest stworzenie przestrzeni, w której druga osoba sama może dojść do właściwej odpowiedzi.
To zmienia jakość relacji w zespole. Zamiast systemu, w którym szef wie wszystko i decyduje o wszystkim, powstaje środowisko, w którym ludzie uczą się myśleć samodzielnie i brać odpowiedzialność za swoje decyzje.
Oczywiście nadal potrzebne są wymagania, standardy i rozliczanie efektów. Jedno nie wyklucza drugiego.
Przyszli liderzy trafią do świata pełnego presji
Studenci, z którymi pracuję, za chwilę wejdą na rynek pracy. Część z nich będzie zarządzać projektami, zespołami, budżetami i ludźmi. Presja nie będzie czymś wyjątkowym. Będzie częścią codzienności.
Pojawią się terminy, konflikty, oczekiwania przełożonych, trudne decyzje, problemy pracowników i sytuacje, których nikt wcześniej nie przewidział. Tego nie da się wyeliminować.
Można jednak nauczyć się wcześniej zauważać własne reakcje na takie sytuacje. Rozpoznawać, kiedy stres zaczyna wpływać na sposób myślenia. Zauważać, kiedy napięcie przenosi się na innych. Odróżniać stanowczość od reaktywności i odpowiedzialność od przeciążenia.
To są umiejętności, których często zaczynamy uczyć się dopiero wtedy, kiedy pojawia się pierwszy poważny kryzys. Dobrze byłoby poznawać je wcześniej.
Biznes i człowiek nie są po przeciwnych stronach
Bardzo zależy mi również na tym, żeby studenci nie wynieśli z zajęć fałszywego podziału: albo skuteczność, albo empatia; albo wynik, albo człowiek.
W rzeczywistym biznesie ten wybór jest znacznie bardziej złożony.
Można wymagać i jednocześnie traktować ludzi z szacunkiem. Można rozliczać wyniki bez budowania atmosfery strachu. Można podjąć trudną decyzję i nadal widzieć po drugiej stronie człowieka. Można dbać o zdrowie psychofizyczne lidera nie dlatego, że „tak jest milej”, ale dlatego, że jego stan wpływa na jakość decyzji i pracy całego zespołu.
Dla mnie dojrzałe przywództwo właśnie na tym polega: na umiejętności łączenia rzeczy, które zbyt często przedstawia się jako przeciwieństwa.
Ten kierunek jest bardzo bliski temu, czym zajmujemy się w Poza Presją
Dlatego rozpoczęcie zajęć na UMCS odbieram jako bardzo naturalne rozwinięcie tego, czym zajmuję się również w ramach Poza Presją.
Nie interesuje nas świat bez stresu, bo taki świat nie istnieje. Bardziej interesuje nas to, jak człowiek funkcjonuje pod presją, co dzieje się z jego ciałem i sposobem myślenia oraz jak wpływa to na ludzi wokół niego.
To samo pytanie można zadać przedsiębiorcy, menedżerowi i studentowi zarządzania:
Czy potrafisz zauważyć własny stan, zanim zaczniesz działać z niego automatycznie?
Jeżeli przyszli liderzy zaczną zadawać sobie to pytanie wcześniej, zanim pojawi się przeciążenie, konflikt czy wypalenie, będzie to dla mnie bardzo dobry efekt tych zajęć.
Nowy rozdział
Dla mnie to nowy rozdział. Nowe miejsce, nowa rola i nowa grupa ludzi, z którymi mogę pracować.
Ale sama idea pozostaje ta sama.
Łączyć biznes z człowiekiem. Wiedzę z praktyką. Skuteczność z odpowiedzialnością. Zarządzanie innymi z umiejętnością zarządzania własnym stanem.
Bo dobry lider nie zaczyna od tego, że wie wszystko o innych.
Najpierw powinien nauczyć się trochę więcej o sobie.






